środa, 23 lutego 2011

Elephant Quest




Czasami tak się dzieje, że odpalamy kolejną gierkę i po paru minutach ogarnia nas niekłamany zachwyt. Tak stało się wczoraj, gdy zaczęliśmy "Elephant Questa". Jeśli dożyjemy końca roku i będziemy robić podsumowanie flaszówek 2011, jesteśmy pewni, że ta gra znajdzie się na liście najlepszych. A z czym to się je?  Jest to rewelacyjne połączenie platformówki, strzelanki i rpg. A gramy słonikiem. Chodzimy po planszach, zabijamy wszelkiego rodzaju potworki, unikamy kolców, wypełniamy zadania i misje, szukamy kluczy do drzwi. To jedna strona gry. Druga to przyprawiające zawrót w głowie możliwości rozwoju słonika, której nie powstydziłyby się rasowe rpegi. Nie przestraszie się na początku, wszystko ma swój sens i staje się jasne w krótkim czasie. A to nie wszystko - oprawa audiowizualna powala, jest to jedna z najlepiej (klimatycznie) wyglądających flaszówek. Uprzedzamy też, że jeśli nie masz dużo czasu, nie zaczynaj. A grać można godzinami. Wszystko to tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz