Dawno nie graliśmy w tak osobliwą strategiczną flaszówkę. Ma ona swój niepowtarzalny klimat i charakter, wymaga skupienia i potrafi spowodować trochę frustracji. Ale nie złym wykonaniem czy irytującymi bugami. Po prostu, od trzeciej planszy zaczyna się robić trudno i trzeba z góry trzymać się planu. Aha – a o co chodzi? Musimy wyhodować roślinkę. Po pierwsze – dostarczyć jej potrzebnej odżywki, a po drugie obronić przed niegościnnymi kwiatkami, które non stop wysyłają flotę wrogich zarodników. Jednostki pozyskujące i broniące są podatne na ataki i bardzo szybko możemy wydać wszystkie monety i zobaczyć „level failed”. Sama grafika jest świetna, wystarczy przyjrzeć się naszym obrońcom pochłaniające kolejne fale wrogów. Naprawdę warto spróbować. Klikać tutaj.
piątek, 25 lutego 2011
czwartek, 24 lutego 2011
Hambo
Fantastyczny tydzień dla fana flaszówek. Kolejna gra, którą wam teraz przedstawiamy, jest z najwyższej półki. Hambo (świński Rambo) musi przejść 36 plansz, by wyzwolić kumpla-weterana wietnamskiego z więzienia. Na każdej planszy musi załatwić złe świnie za pomocą noża, pistoletów, granatów, C4 oraz nieodłącznego łuku.Pomysł nie jest oryginalny, oto takich planszowych strzelanek jest od groma, ale wykonanie jest wprost rewelacyjne. W dodatku niektóre plansze sprawdzą naszą zręczność, co zbyt często się nie zdarza w tego typu grach. I można zginąć jeśli granat podtoczy się pod nasze racice. A grywalność jest po prostu niesamowita. Szykujcie dobre pół godziny i klikajcie tutaj. Aha - sterujemy tylko myszką.
środa, 23 lutego 2011
Elephant Quest
Czasami tak się dzieje, że odpalamy kolejną gierkę i po paru minutach ogarnia nas niekłamany zachwyt. Tak stało się wczoraj, gdy zaczęliśmy "Elephant Questa". Jeśli dożyjemy końca roku i będziemy robić podsumowanie flaszówek 2011, jesteśmy pewni, że ta gra znajdzie się na liście najlepszych. A z czym to się je? Jest to rewelacyjne połączenie platformówki, strzelanki i rpg. A gramy słonikiem. Chodzimy po planszach, zabijamy wszelkiego rodzaju potworki, unikamy kolców, wypełniamy zadania i misje, szukamy kluczy do drzwi. To jedna strona gry. Druga to przyprawiające zawrót w głowie możliwości rozwoju słonika, której nie powstydziłyby się rasowe rpegi. Nie przestraszie się na początku, wszystko ma swój sens i staje się jasne w krótkim czasie. A to nie wszystko - oprawa audiowizualna powala, jest to jedna z najlepiej (klimatycznie) wyglądających flaszówek. Uprzedzamy też, że jeśli nie masz dużo czasu, nie zaczynaj. A grać można godzinami. Wszystko to tutaj.
wtorek, 22 lutego 2011
Dominofall 2
Odjazdowo zrobiona flaszówka, w której naszym zadaniem to przewrócić wszystkie klocki domino przy pomocy wybuchających pocisków, wystrzeliwanych z armatki. Sterujemy tylko myszką, a siłę strzału determinujemy przez odległość kursora od działka. Plus - mamy nieskończoną liczbę pocisków. Minus - gra nie pokazuje nam nawet śladowej trajektorii lotu, ale przez dwadzieścia plansz nie odczujemy tego na tyle, by popsuć sobie przyjemność z gry. Ze dwadzieścia minut wam zejdzie, by skończyć tę lekką i niewymuszenie śmieszną flaszowkę. Zapraszamy tutaj.
poniedziałek, 21 lutego 2011
Fling
Czy może być coś lepszego od ćwiczenia szarych komórek w poniedziałek? No dobra, pewnie jakieś 98.9 procent rzeczy, które właśnie przyszły nam na myśl. Może oprócz tej jednej, która powoduje niskie samopoczucie i pogarsza wzrok. Ale "Fling" to flaszówka nie dająca się nie lubić. Musimy pozbyć kolorowych potworków z szachownicy, wybijając je wzajemnie, aż zostanie tylko jeden. Nie możemy wybić sąsiadującego furbola, ani wyeksmitować go z planszy samemu. I to było na tyle z zasad... A dodajmy jeszcze, że "Fling" jest świetnie wykonany i potrafi zająć uwagę na co najmniej kwadrans. Czyli nic tylko klikać tutaj.
niedziela, 20 lutego 2011
SteamBirds: Survival
Uwaga: jeśli nie masz wiele czasu, nie odpalaj tej gry!. A jeśli masz, to zapraszamy na jedną z najlepszych flaszówek tego roku, Steambirds - strategicznego cudeńka. Jest to kontynuacja zeszłorocznego hitu, ty razem w wydaniu survival, więc latamy dopóki nas nie dopadną. Grafika jest świetna, muzyka rewelacyjna, a grywalność fenomenalna. O co chodzi? Jest to turowa strategia, w której toczymy powietrzne bitwy. Zastosowanie tur, sprawdza się rewelacyjnie - przewidzieć ruch przeciwnika i zaskoczyć go niespodziewanym kontratakiem niesie ze sobą dawno nie odczuwaną satysfakcję. Sterujemy tylko myszką. Powinniście bez problemu połapać się w sterowaniu - używamy tylko myszki, a samoloty strzelają automatycznie. Grać można godzinami, a liczba upgrejdów i bonusów trzyma nas przez cały czas na krawędzi krzesła. Szczerze polecamy - tutaj.
Neil The Nail
Ta gra jest raczej na poprawienie humoru, niż na dostarczenie niesamowitych wrażeń. Akurat na niedzielne popołudnie. Jest to przygodówka point'n'click, czyli klikamy na różne przedmioty i coś się dzieje lub nie. Pierwsze dwie plansze lokacje wyjaśnia o co dokładnie chodzi. A sterujemy gwoździem Neilem oraz jego kumplem magnesem Mr. Magnet, którzy działają w podziemiu, walcząc z młotkami. Dość napisać, że w pewnym momencie pojawia się urodziwa śrubka... Zajmie wam to nie więcej niż 8 minut. Poklikać w uroczej grafice? - tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)